Dreszczowe derby: Na Pomorzu rządzi Wybrzeże!

19 marca 2018, 18:21

Spektakularne bramki i obrony. Emocje i walka do ostatnich sekund. Do tego jeszcze rzuty karne. W derbach Pomorza kibice zebrani w hali AWFiS oglądali wszystko to, co najpiękniejsze w piłce ręcznej. Ten mecz zdecydowanie mógł się podobać.
Wynik spotkania otworzył Damian Kostrzewa. Szybko jednak odpowiedział mu Przemysław Rosiak. W początkowych minutach spotkania żaden z zespołów nie był w stanie odskoczyć rywalowi na bezpieczną odległość. Kwidzynianie zaczęli budować przewagę od 19. minuty. Chwilę później po bramce Kryńskiego było 9:13. W końcówce czerwono-biało-niebiescy delikatnie odrobili straty. Ostatnią bramkę w tej części gry zdobył Kostrzewa, po którego rzucie było 12:14.

W drugiej połowie kibice byli świadkami bardzo wyrównanej gry. Gdańszczanie z minuty na minutę odrabiali straty. Do remisu w 41. minucie doprowadził Krzysztof Komarzewski. Tuż po nim trafił Bednarek. Czerwono-biało-niebiescy mogli zbudować większą przewagę, ale dwie kontry pod rząd obronił Bartosz Dudek. Wyrównana gra utrzymywała się na boisku do ostatnich sekund. W 60. minucie gry do remisu doprowadził Damian Kostrzewa. Błyskawicznie odpowiedział Pilitowski. Na 5 sekund przed końcem gry po wznowieniu piłka trafiła do Kostrzewy, którego nieprzepisowo zatrzymał właśnie Pilitowski. Sędziowie wstrzymali grę i po interwencji delegata zarządzili rzut karny i pokazali czerwoną kartkę Peretowi (w pomeczowym protokole przyznając po weryfikacji video, że powinien ją ujrzeć Pilitowski. Z siódmego metra nie pomylił się Wojciech Prymlewicz, który tym samym doprowadził do remisu i serii rzutów karnych.

Decyzja o rzucie karnym dla Wybrzeża nie spodobała się rozgrywającemu MMTS-u, który skomentował decyzję sędziów i delegata. – Trochę rozczarowała mnie decyzja na koniec spotkania. Nie wiem, nie jestem delegatem, nie znam tych przepisów, jak to się pozmieniało. Wiem, że jeżeli zawodnik biegnie sam na sam z bramkarzem albo jeżeli jest to kontra, to owszem, jest karny, jeżeli jest faul. Natomiast u nas były cztery osoby w obronie, ja sfaulowałem Damiana na środku boiska i był z tego karny, także nie mam pojęcia, dlaczego tak wyszło – powiedział Pilitowski. W pomeczowym protokole zamieszczono uzasadnienie rzutu karnego powołując się na przepis 8:10d pkt. A z Przepisów gry w piłkę ręczną.

W ostatecznym rozrachunku w rzutach karnych lepsi okazali się gospodarze. Duża w tym zasługa Macieja Pieńczewskiego, który obronił cztery z ośmiu rzutów karnych, w tym decydujący – Adriana Nogowskiego. Tym samym gdańszczanie do swojego dorobku dopisali dwa punkty, a goście jeden. – Fajne kulisy. Było dużo ludzi, był zacięty mecz, były nerwy, czyli wszystko to, co należy do meczów piłki ręcznej. Cieszę się, że mimo dużych problemów, jakie mamy w drużynie udało nam się zdobyć dwa punkty w tak dramatycznych warunkach. Dziękuję chłopakom za walkę, mam nadzieję, że to będzie to jakiś mecze przełomowy dla nas i zaczniemy się piąć w górę – powiedział tuż po meczu trener Marcin Lijewski.

Wybrzeże Gdańsk 26:26 (5:4) MMTS Kwidzyn

Wybrzeże Gdańsk: Chmieliński, Pieńczewski – Wróbel 5, Kostrzewa 4, Prymlewicz 3, Rogulski 3, Sulej 3, Adamczyk 2, Bednarek 2, Komarzewski 2, Kondratiuk 2 oraz Marciniak, Papaj, Podobas

MMTS Kwidzyn: Dudek, Szczecina – Nogowski 5, Potoczny 5, Landzwojczak 4, Kryński 3, Peret 3, Rosiak 3, Krieger 2, Pilitowski 1 oraz Ossowski, Przytuła

Komentarze

Czy jesteś pewny?

Proszę prawidłowo wypełnić wszystkie pola